» Blog » Wrażenia z lektury Interface Zero, cz I
05-03-2012 00:01

Wrażenia z lektury Interface Zero, cz I

W działach: marudzenie, RPG, SWEPl | Odsłony: 21

Uwaga - poniższe nie jest pełnoprawną recenzją. To jedynie wrażenia z lektury, pisane na bieżąco, raczej nieskładne. Muszę je spisać, by mi gdzieś nie uciekły, a skoro już mam to zrobić, to wolę się nimi podzielić.

Układ podręcznika od początku budzi moje zastrzeżenia. Najpierw opowiadanie - standard, nawet niezłe jak na podręcznik RPG. Potem leksykon. A potem... historia?

Nie ma żadnego wstępu, żadnego "o czym jest ta gra", żadnej listy inspiracji, żadnego "co znajdziesz w każdym rozdziale"? Cholera, nie podoba mi się. Dobry podręcznik poświęca chwilę na wyjaśnienie, w co właściwie gramy. Stary dobry CP2020 robił to wręcz doskonale. Pamiętacie przykazania krawędziarza? Styl ponad istotą, poza jest wszystkim, żyj na krawędzi? Bo ja pamiętam. To definiowało grę jak cholera.

A zatem: historia. Generalnie nie jestem fanem historii pisanej jak kalendarium, wolę omówienie jej fragmentami, ale całościowo. Na szczęście nie są to suche daty i fakty, omówienie jest w miarę niezłe.

Jaki jest ten świat? W sumie dość typowy. Mamy złe wielkie imperium chińskie, mamy technoszogunat Japonii, mamy radosną Unię Euroazjatycką, krainę wiecznego szczęścia (oczywiście ironizuję). Plusem świata (opisanego jeszcze później w podręczniku, na razie do tego nie dotarłem) jest omówienie większości jego zakamarków. Przez upadek USA (i ich rozbicie na części, z których ta dominująca jest fundamentalistycznie chrześcijańska) nie ma tutaj typowej ameryko-centryczności. Podoba mi się np. silna Brazylia. Co mi się nie podoba? Jest kilka takich rzeczy. Wydarzenia w podręczniku są wielokrotnie dość odjechane i nieprawdopodobne (brazylijski atak na kampus chińskiego uniwersytetu, w całości przeprowadzony z... ambasady) co w sumie można zwalić na karby gatunku (pulp). Miejscami jednak historia trochę zgrzyta i nie trzyma się kupy. Nie podoba mi się m.in. Stopwatch, czyli takie globalne siły specjalne do zaprowadzania pokoju na świecie - rozumiem założenie projektantów ("Wow, można pograć czadowymi agentami którzy ratują świat") ale realizacja tego założenia ("prawie wszystkie poróżnione mocarstwa dogadały się i dały mu uprawnienia") jest nieatrakcyjna i jakaś taka naciągana (przypomina Firewall z Eclipse Phase, ale tamta organizacja jest po prostu fajniejsza). Inne dziwnie założenia to wojna atomowa na bliskim wschodzie która doprowadziła do wojny między Indiami a Pakistanem. Nie wiem czemu miało to służyć (poza odparowaniem Żydów i Arabów, których chyba autorzy nie lubią sądząc po losie jaki im zgotowali), bo ten obszar (za wyjątkiem Indii, na które pomysł jest mocno pulpowy, ale całkiem fajny) jest potem dość nieudolnie opisany (przeskoczyłem kawałek dalej i sprawdziłem). W dodatku na skutek tego czytania naprzód wyszły mi straszne niespójności: z jednej strony większość miast Egiptu została zniszczona w wojnie atomowej, a potem sobie czytam, jak to radośnie się tam rozwija turystyka i jak można sobie pływać po Morzu Czerwonym (Arabię Saudyjską po drugiej stronie tego morza też odparowano atomówkami). Tak samo zresztą Teheran, który jakimś cudem przetrwał wojnę atomową (mimo, że Iran był celem ataków) i stał się mekką uchodźców.

Historia w miarę płynnie przechodzi w opis życia codziennego. Dział porządkuje wiedzę o świecie i jako taki jest zdecydowanie potrzebny. Większość informacji które tutaj mamy zostanie zaakceptowana bez mrugnięcia przez każdego cyberpunka, więc chyba jest dobrze. Ale i tutaj pojawia się irytujący zgrzyt: W ramce "Nano i Wiek Przyszłości" jak również w kalendarium czytamy jak to jest zajebiście, bo nano i symulakry (sztuczni ludzie, niewolnicy) z jednej strony zwolnili od pracy spore rzesze ludzi od pracy, ale też zagwarantowali im bytowanie ("wszystko co jest potrzebne człowiekowi w jego codziennym życiu"). Ale potem czytamy, jakie to jest gigantyczne rozwarstwienie między bogatymi i biednymi (brak klasy średniej) i problem z dostępem do czegokolwiek dla przeciętnego człowieka. Nawet narrator nabija się z "magicznego środka który zlikwiduje biedę i ubóstwo". Trochę sprzeczne sygnały, które nie wiem jak interpretować. Zwłaszcza ten brak klasy średniej - czy mam rozumieć, że się spauperyzowała (i bogaczy jest tak mało jak dzisiaj, a pozostali ludzie są mega biedni) czy to całe nano i symulakry pracują na bogaczy, których szeregi poszerzyły się o klasę średnią w wyniku skoku technologicznego? Chyba nie, bo podręcznik sugeruje, że normalne spokojne życie, z czystym powietrzem i smacznym jedzeniem jest jakieś mega drogie. Z drugiej strony jest masa komerchy, reklam i innego syfu, który sugeruje, że kogoś stać na konsumpcję (a nie walczy o przeżycie w rynsztoku)
Generalnie takie rzeczy sprawiają, że trudno mi sobie stworzyć spójną, czytelną wizję świata. Zwłaszcza, że jak później zajrzy się do opisu świata, to ma się wrażenie, że jest on bardzo nierówno rozwinięty, czego rozdział o życiu codziennym chyba nie uwzględnia. I0 cierpi więc trochę na syndrom Neuroshimy (zlepek inspiracji i pomysłów), ale tutaj choroba nie jest aż tak daleko posunięta.

Potem - Systemy Kontroli, czyli mechanika. Na początku witają nas, trochę z zaskoczenia, króciutkie modyfikacje zasad walki (bardzo grim&gritty). Tutaj też miałem trochę moment zawieszenia: ale jak to? A gdzie znane choćby z Beast & Barbarians fragment o tworzeniu bohatera, kim się tutaj gra, itd? Zwłaszcza, że chwilę potem są już... cyborgizacje. Których lektura jasne, może i jest wartościowa (w końcu to cyberpunk) ale naprawdę, najpierw wolałbym wiedzieć kim gram, co się w tworzeniu postaci zmienia i - no, naprawdę nie proszę o wiele - ile kasy mogę wydać na te cholerne wszczepy.

Czy wszczepy w I0 są fajnie zrobione? To zależy. Z jednej strony mamy kilka poziomów jakości sprzętu, możliwość dowolnego jego zaprojektowania (sporo funkcji) i bardzo zgrabny w swojej prostocie mechanizm cybertraumy/biotraumy. Jest to krok do przodu w stosunku do CP2020. Jeśli lubiliśmy system z CP, ale chcielibyśmy coś prostszego, to ten jest akurat.

Z drugiej strony - ja nie lubię projektowania wszczepów na tej zasadzie. Lista funkcji jest na szczęście obcięta znacznie w stosunku do CP2020 więc unikamy sytuacji, w której jedno cyberoko powinno posiadać 10 funkcji, żeby miało ręce i nogi (żart z premedytacją). Ale wciąż różnych funkcji jest sporo, i są one (nawet przy tej samej wartości punktowej) bardzo różne. Generalnie widzę tu dośc wyraźny podział na "must-have" jak np. komputery bojowe, wspomagacze refleksu i zapasowe organy (wszystkie drastycznie zwiększają nasze szanse w walce), przęciętniaki przydatne ale bez szału (np. plusy do Spostrzegawczości) i wreszcie funkcje baaardzo wyspecjalizowane czy też mało stosowane i przez to mało grywalne (np. poduszki powietrzne chroniące od upadków). Dla fanów min-maxingu i buildów bojowych w sam raz, ale dla mnie już nieco mniej.

Ceny cybersprzętu zresztą są kosmiczne: na sensowny sprzęt (4 funkcje) klasy zaledwie ulicznej pozwoli sobie jedynie korp albo szef mafii, i to ze specjalną przewagą. A i tak wtedy nie wykupi nic więcej. Wszystko sprowadza się zatem do tego, że bohaterowie biegać będą ze sprzętem rynsztokowym (dwukrotnie tańszym) aż nie naklepią kredytów na upgrade. Pewnie celowe, ale mało elastyczne (i mało klimatyczne dla takiego korpa) rozwiązanie.

Brakuje mi też dokładniejszego omówienia WPD czyli czipa do łączenia się z siecią którego posiada większość ludzi. Brakuje choćby podania ceny dla standardowego WPD (zwłaszcza, że można zaczynać grę bez niego). Skoro jest on ekwiwalentem smartphone'a mogę się tylko domyślać, że pozwala np. nagrywać video/audio (bo takiego sprzętu nie opisano w cybernetyce) ale takie informacje powinny być wyraźnie wymienione.

Tuż po lekturze cybernetyki jest krótkie i wciąż niestosownie umieszczone (halo, kim w końcu gramy w tą grę?) omówienie przewag i zawad. Dziwi trochę bogaty i obrzydliwie bogaty, ale o tym później.

Dobra, robi się już późno, więc omówmy jeszcze tylko kilka rzeczy.

Sieć.

Sieć jest totalnie pulpowa oraz totalnie nierealistyczna (przykładów dlaczego tak jest można by mnożyć; choćby sama koncepcja "uciekania" po sieci przed programami tropiącymi jest komiczna). Jeśli jesteśmy w stanie przymknąć na to oko, to świetnie - bo sieć to jednocześnie całkiem fajny pomysł. Najłatwiej mi ją porównać do krain snów z Świata Mroku - to alternatywna rzeczywistość do której przenosimy się swoimi awatarami i tam czynimy różne cuda niewidy. Rzeczywistość ta jest zazwyczaj odbiciem naszego świata i w tym przypomina - znowu powołując się na ŚM - Cień, czyli alternatywny świat który rządzi się trochę innymi prawami.

Nasz awatar zresztą ma swoje własne tempo, wytrzymałość czy inne współczynniki zależne od WPD, jak również sloty na czary, znaczy się programy (które mają kilka użyć i potem znikają, więc są trochę bardziej jak scrolle ;)). Nawet walka w cyberprzestrzeni jest taka sama, jak w normalnym SWEPl, z kilkoma zmianami.

Programowanie - całkiem Brawurowe i Grywalnie. Generalnie wymyślamy sobie program jakiego potrzebujemy (np. program atakujący, czyli wirtualną broń) i jedziemy: programy mają różne poziomy, więc możemy albo liczyć na wyturlanie jak najwięcej (programowanie otwarte) albo określić efekt i próbować go uzyskać (programowanie strukturalne). Rodzajów programów jest dość mało i łatwo się w nich połapać. Każdy wyższy poziom danego programu jest lepszy od poprzedniego. I właściwie tyle. Brakuje cen programów gdybym chciał kupować je gotowe (albo wymieniać się z innymi hackerami). W sumie to bohater mocno nastawiony na hacking może sobie napisać od zera dowolny program. Niby fajnie, ale trochę zabija interakcje ze światem.

Opis sieci jest bardzo umowny i bardzo prosty. Poza tym, że są opisane podstawowe domeny, czyli miejsca do których można się wbić (od publiczne, domowe, korporacyjne, rządowe, wojskowe) to jest trochę biednie. Niby są wspomniane światy gier (jako jedyne konstrukty wirtualne nie mające odbicia w naszym świecie), niby jest mowa o szumie w sieci czy o strefach niższej przepustowości, ale zasad dla tego brak. Miejmy nadzieję, że to zostanie naprawione. Chyba najbardziej brakuje mi opcji przejmowania potężnych domen by z nich atakować dalej jak z umocnionej pozycji - niby MG może się tego domyślić ale nie jest to nigdzie ujęte, nie ma też do tego zasad. Brakuje też opcji łączenia się z siecią przez cokolwiek innego niż WPD - dla hackerów chcących ukryć swoją lokalizację/tożsamość czy też po prostu oldskulowców, którym nie przeszkadza wolniejsze/gorsze połączenie.

Natomiast można zdecydowanie uznać, że zasady (ze względu na swój minimalizm) są Brawurowe i Grywalne. Aha, i warto wspomnieć, że jest krótka sekcja w stylu "co zrobić żeby hackowanie nie było nudne dla drużyny" i w sumie każdy zaczyna z WPD oraz hackowaniem na k4, więc może wspierać drużynowego informatyka. To spory plus (chociaż informacja o hackowaniu na k4 mogłaby być bardziej zaznaczona w tekście, choćby wrzucona w ramkę).

Ufff, to chyba na razie na tyle. Planowałem jeszcze opisać (niespodzianka, wreszcie jest!) tworzenie postaci i sprzęt, które już przeczytałem, ale już i tak rozwlekłem powyższe. Może w następnym odcinku.

Komentarze


Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
Ad vocem do kreacji swiata- podoba mi się on bardziej niż wizja shadowrunnowa ale mam jedno zasadnicze "ale". Liczba katastrof i zła jakie się przydarza ludzkości jest nieprawdopodobnie duża i częsta, odniosłem wrażenie jakoby twórcy za wszelką cenę chcieli ten świat wepchnąć w klasyczną definicje "cyberpunku" przez co pojawia się wspomiany przez Ciebie dysonans poznawczy chociażby we wspomianej kwestii technologia zapewniła-ludziom-luksus-zbijania-bąków-ale-w sumie-to-jest-brud-smród-i-ubóstwo
05-03-2012 00:17
Gerard Heime
   
Ocena:
+1
Zgodzę się z Tobą, chociaż tylko częściowo. Gdyby ten dysonans był przemyślany i opisany w podręczniku, to miałoby to ręce i nogi. W sumie to samo działo się już w przeszłości (np. Europa w której toczyło się mnóstwo wojen a która jednocześnie rozwijała się bardzo szybko w tym samym czasie). Ale mam wrażenie, że proces kreowania świata nie był aż taki przemyślany. W tej chwili wygląda to raczej w zabawę "wrzućmy do jednego świata wszystkie znane z cyberpunka katastrofy i patenty jakie możemy wymyślić".

Ja tego nie lubię bo dla mnie spójność świata jest bardzo ważna, ale to podeście (vide Neuroshima, w której to jeszcze bardziej razi) ma swoich fanów.
05-03-2012 00:29
Szymon
   
Ocena:
0
Miałem praktycznie identyczne odczucia po wstępnej lekturze.
Od dawana byłem mocno zainteresowany systemem, ale sporo wymienionych przez ciebie zgrzytów w połączeniu z trochę większa niż się można było spodziewać ceną trochę rozczarowuje. Przejrzenie książki nie przyniosło mi żadnych ciekawszy pomysłów na przygody i nie nakręciło na cyberpunka więc "Międzymordzie" pewnie jeszcze trochę poczeka na półce.
05-03-2012 00:59
Tyldodymomen
   
Ocena:
0
Co do Neuroshimy to patrząc po objętości dodatków do I0 i zawartości treści w treści można mieć małe deja vu oraz pewność że w -nastym dodatku pojawi się dokładniejszy opis świata który pozwoli za jedyne 9.99 USD "wznieść grę na wyższy poziom".Stay tuned Gerard;p
05-03-2012 01:04
Bielow
   
Ocena:
0
To zapytam tak - czy mając starego Cyberpunka i dodatki znajdę coś naprawdę wartościowego,nowego tudzież unikalnego w tym Interface Zero? Pytam tych co go przeczytali żeby mi doradzili. 70zł wydawać żeby leżało na półce nie zamierzam - zawsze to inny podręcznik za to będzie.
05-03-2012 01:13
Gerard Heime
   
Ocena:
+1
Jeszcze nie potrafię Ci odpowiedzieć na to pytanie bo nie przeczytałem całości.

Generalnie pod pewnymi względami (hacking, cybernetyka) wygląda to na lżejszą, bardziej lekkostrawną, bardziej zoptymalizowaną wersję CP.

Natomiast myślę, że sumarycznie CP ze wszystkimi dodatkami jest lepsze niż I0, choćby przez efekt ilości. Np. tu są zasady reputacji i przysług i z tego co pamiętam w podręczniku dla fixerów (Dzika strefa) też było coś takiego.
05-03-2012 01:26
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
@ Bielow
W moim odczuciu gra to dzieło fanów cyberpunka którzy uwspółcześnili grę o nowocześniejsze rozwiązania technologiczne, przystępniejszą ( od CP 2020) wizję świata ( choć niektóre elementy są "na siłę" ) czy, wraz z dodatkiem-psionikę.Jeśli jesteś na bieżąco z grami sci-fi/cyberpunk to raczej Cie nic nie zaskoczy.
05-03-2012 01:31
Bielow
   
Ocena:
0
Dzięki Panowie. W takiej sytuacji chyba sobie odpuszczę zakup i poczekam na coś nowego.
05-03-2012 02:39
Tyldodymomen
   
Ocena:
0
Mogę Ci sprzedać moją Roboticę w pdf po okazyjnej cenie. Zaoszczędzoną różnicę możesz przeznaczyć na zakup Polterplusa;p
05-03-2012 02:56
Szczur
   
Ocena:
0
@Gerard - są ceny WPD w podręczniku, w tym i standardowego. Tylko w innym miejscu z tego co pamiętam (a z oczywistych przyczyn ci nie sprawdzę w moim podręczniku :P )
Co do programowania - mylisz się bardzo, tak to wygląda na pierwszy rzut oka. RAW jeden rodzaj programowania jest kiepski (i zawiera 2 bugi), drugi jest irracjonalny i bezużyteczny.


@Bielow - Gadżety z I0 nie porażają (tzn. niektóre tak, ale na minus), jedyne w czym IMHO leży duża przewaga nad CP2020 to grywalniejsze zasady Sieci (choć cały czas daleko im do dobrych). Naprawdę genialnych inspiracji w stosunku do pełnego CP2020 (wliczając karciankę, która dawała sporo inspiracji) nie ma, fajne pomysły do zaadoptowania można IMHO policzyć na palcach.
Jeśli chodzi o inspirowanie pomysłami, to najlepiej cały czas dla mnie wychodzi Eclipse Phase.
05-03-2012 08:08
Gerard Heime
   
Ocena:
0
@Szczur

Jeśli chodzi Ci o tabelkę 2.5 z poziomami WPD, to cena najbardziej podstawowego WPD na poziomie 1 jest podana jako "darmowa".

Co do programowania, możesz napisać jakie bugi zawiera?
Jasne, nie wydaje mi się by postacie często stosowały otwarte programowanie, bo wiadomo, że solidny hacker ma k10 lub k12 w tej grze (oraz różne bonusy) i może sobie pozwolić na karę -6 przy strukturalnym. A wyturlanie 5 przebić (24) jest raczej nierealne.
05-03-2012 09:38
Kot
   
Ocena:
0
@Gerard: Historia jest cyberpunkowo wykastrowana. Korporacyjna, bezmyślna i posłuszna klasa średnia, która poświęca wolność, aby uzyskać właśnie bezpieczeństwo i wygodę życia jest jednym z elementów cyberpunka, której ciężko się pozbyć nie okaleczając świata. Ja wiem, że akcje w stylu 99% są na czasie, ale taka rzeczywistość w której nie ma bufora tych, którzy są w miarę zadowoleni ze swojego stylu życia jest o wiele bardziej logiczna.
Oglądam właśnie po raz kolejny pierwszą serię Ghost in the Shell: Stand Alone Complex, w której jest to bardzo ładnie przedstawione i tylko wzmacnia świat w którym rozgrywa się akcja. Świat w którym mnóstwo ludzi ma cybermózgi, a jego nie posiadane jest równoważne z ubóstwem lub dziwactwem w rodzaju religii, czy skrajnych poglądów (w realiach serialu to praktycznie luddyzm).

Niby w I0 jest to jakoś wytłumaczone, ale gdyby ludzi z klasy średniej sprowadzić do poziomu biedoty, to dam głowę, że pierwszym co by zrobili, byłaby rewolucja - w końcu mają dość motywacji i zasobów, żeby ją przeprowadzić - w celu obalenia 'możnych tego świata' (i zajęcia ich tronów by z nich rządzić mniej więcej tak samo jak poprzednicy, ale to drobiazg, który czyni tą opcję jeszcze fajniejszą).

A historia Shadowruna i tak jest o niebo lepsza, nawet jeśli wyciąć z niej wszystkie magiczne elementy (chociaż to dość absurdalne, biorąc pod uwagę specyfikę systemu), a do tego tak klasycznie cyberpunkowa, że aż żal się robi systemu...
05-03-2012 12:08
Szczur
   
Ocena:
+1
@Gerard - wrzucałem już przy okazji swoich wrażeń na szybko. Tak z pamięci - czasy programowania są absolutnie bez sensu, rozwiązanie użyte do zużywania (zarówno dla tego co napiszesz, jak i co kupisz) jest absolutnie bez sensu - nie wspominając już o tym, że gdzieś dalej w losowym momencie podręcznika jest nabazgrane coś, co wskazuje na bezproblemowość utworzenia kopii ;)

W każdym rodzaju programowania nie da się uzyskać żadnej sensownej wartości PP, gdyż zależy ona tylko od przebić (bodajże 1+1/przebicie), w związku z czym wartość tej procedury jest całkowicie losowa. Programowanie 'otwarte' nie ma żadnego sensu - podane czasy trwania są sprzeczne (i RAW im wyższe masz programowanie tym dłużej kiepski program :P ), dodatkowo uzyskasz programy na 1-2 poziomie, które są do niczego. Lepiej napisać odpowiedni program 'strukturalnie'.
Programowanie 'strukturalne' z kolei również generuje absurdalne czasy a oprócz tego jest banalnie łatwe (zwłaszcza przez bonusy). Jedynym ograniczeniem tego co chcesz napisać jest czas - który jest zrobiony bez sensu albo w jedną albo w drugą stronę ;)
Zasady powtarzania i brania dodatkowego czasu pamiętam że również się ze sobą jakoś gryzą (chyba lepiej powtarzać niż brać dodatkowy czas w praktycznie każdym przypadku).

No i oczywiście opłaca się pisać programy na wysokich poziomach i trzymać je 10 lat nieużywane - bo od tego się nie psują, w przeciwieństwie do wykorzystania ich w jednym rajdzie ;)

Więcej grzechów w tej chwili nie pamiętam, sprawdź moje wpisy na fb jak coś :)


Co do WPD - nie pamiętam, możliwe.
05-03-2012 12:22
Gerard Heime
   
Ocena:
0
Aha, już wiem, gdzie popełniłem błąd. Zmyliło zdanie "ilość godzin równą poziomowi programu".

Więc myślałem, że 5 poziom = 5 godzin.

Jakoś przeoczyłem, że przy każdym poziomie programu są czasy programowania.

Co do programowania otwartego, to faktycznie, jest napisane, że trwa tyle, co maksymalny poziom programu. Czyli im masz więcej wiedzy (programowanie) tym dłużej programujesz. Co za absurd... natomiast porażka to strata tylko 1h.

Werdykt: programowanie otwarte ląduje w koszu.

Gdyby sukces w programowaniu otwartym dawał poziom 2, przebicie poziom 4 a dwa przebicia poziom 6 (o ile programowanie postaci na tyle pozwala) , to już by było sensowniej.

Przebicia w programowaniu strukturalnym są całkowicie bez sensu, bo nic nie dają (skracają czas o 1h).

Co do zasad powtarzania i dodatkowego czasu. Najlepiej będzie na przykładzie:

Kodujesz program poziomu 3 przez 8 godzin z karą -3. Nie udaje Ci się test. Kodujesz więc kolejne 8 godzin, teraz z karą -2, bo otrzymałeś bonus za powtarzanie.

Kodujesz program poziomu 3 z dodatkowym czasem, więc 16 godzin (czas wyższego poziomu jest zawsze dwukrotnie większy). Natomiast karę masz tylko -1, bo dodatkowy czas daje ci +2.

Gdybyś oblał kodowanie z dodatkowym czasem, to chyba możesz powtarzać z dodatkowym czasem, kolejne 16 h w plecy, ale już jesteś na 0.

Wniosek jest taki, że jeśli ryzyko porażki jest realne, to zamiast kodować 8h+8h, lepiej od razu kodować z dodatkowym czasem, przez 16h.
05-03-2012 15:48
Szczur
   
Ocena:
0
No chętnie bym zobaczył jak to w wersji angielskiej wyglądało. Ale programowanie otwarte w każdym przypadku pozbawione jest sensu - raczej powinno działać na zasadzie 'dopisywania' kawałków programu jeśli już chcieli mieć coś takiego i żeby było z sensem - zresztą, jakoś pogadamy o tym szerzej IRL :)

Nie do końca Gerardzie. Masz odpowiednio testy:
a) ST 7 i ST 6
b) ST 5
Jako że nie interesują nas przebicia (bo skrócenie czasu nic nie daje, a nabicie PP i tak jest bez sensu i z innego testu AFAIR) to chcemy po prostu zdać test - więc poza skrajnymi przypadkami (a nawet nie wiem czy takie są - patrząc na ograniczenia poziomu programów zależne od programowania) opłaca nam się wykonać jak najwięcej testów, licząc na zdanie testu albo choćby asa na dzikiej kostce ;)
05-03-2012 16:43
Bielow
   
Ocena:
0
@T-men
Dzięki. Tylko nie wiem czy mnie stać na zakup. Opuścisz coś trochę czy cena jak na allgro? ;]

@Szczur
Dzięki.Co do eclipse to staram się unikać angielskich systemów. Zawsze to dłużej czyta się w angielskim niż w ojczystym. A nie na wszystko się ma tyle czasu jak się doda pracę niestety. Choć słyszałem o eclipse wiele pozytywnych rzeczy więc może kiedyś... ;)
05-03-2012 16:46
~wielki chuj

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
spusczasz sie sobie czasem na klate albo na fejsa?????//
18-01-2013 11:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.